„FANNY CROSBY – Niewidoma kobieta, która pomogła milionom zobaczyć prawdziwe życie”

 

DZIECIŃSTWO

Fanny Crosby zastanawiała się na okolicznościami powstania jej ślepoty i wpływu, jaki miało to na jej życie.

„Gdy miałam jakieś sześć tygodni, zachorowałam. Moje oczy stawały się coraz słabsze, a ci, którzy się tym zajęli, położyli na nich okłady. Ich brak praktyki i wiedzy na zawsze zniszczył mój wzrok.” Rodzina Crosbych dowiedziała się później, że doktor, który zalecił takie postępowanie, nie miał uprawnień lekarskich.

„Gdy dorastałam, mówiono mi, że nigdy nie będę mogła zobaczyć twarzy swoich przyjaciół, kwiatów na łąkach, błękitu nieba ani świetlistego piękna gwiazd.

Gdy moja droga mama dowiedziała się, że będę całkowicie odcięta od wszelkiego piękna na świecie, już gdy byłam dziewczynką, mówiła mi, że dwaj z największych poetów świata, Homer i Milton, byli ślepi i że czasem Opatrzność pozbawia ludzi jakiś umiejętności fizycznych, by ich duchowa przenikliwość mogła się bardziej rozwinąć.

Później dowiedziałam się, co posiadają inne dzieci, ale zdecydowałam się zachować w moim sercu mały skarb, który nazywałam Zadowoleniem. Na tym polegał komfort mojego całego życia.”

 

Gdy miała osiem lat, napisała te słowa:

„Jakże szczęśliwą jestem duszą!

Chociaż nie mogę widzieć,

Postanowiłam, że na tym świecie,

Będę zadowolona.

 

Ilomaż cieszę się błogosławieństwami,

Którymi inni ludzie nie mogą.

Szlochać i wzdychać z powodu ślepoty

Nie mogę i nie będę.”

 

BABCIA

„Moja babcia była dla mnie kimś znacznie więcej, niż byłabym to kiedykolwiek w stanie przekazać za pomocą słowa czy pióra. Gdy dowiedziała się, że jej mała wnuczka już do końca życia pozostania niewidoma, znalazła sposób, by to zrekompensować, poprzez przyjeżdżanie do naszego domu, branie mnie na kolana i kołysanie podczas opowiadania o pięknym słońcu, jego wschodach i zachodach.

„Pewnego popołudnia, po burzy z piorunami, babcia wzięła mnie na ręce, zaniosła na skraj wzgórza i opowiedziała mi o pięknej tęczy rozciągającej się nad rzeką Croton.

„Pamiętam, jak mówiła „O, Fanny, na niebie jest taki piękny łuk. Składa się z siedmiu kolorów. Chciałabym, byś mogła to zobaczyć. Jest symbolem bożego miłosiernego przymierza z tym światem.” Przedstawiła barwy tęczy w tak realny sposób, że wszystkie były dla mnie rzeczywiste.”

Babcia Fanny przez całe dzieciństwo była jej „oczami”. Oczarowała ciekawską dziewczynkę zapierającymi dech w piersiach opisami piękna natury, a także ukazała jej wielkie prawdy Bożego Słowa.

Niewątpliwie ogromny wpływ babci Fanny da się odnaleźć w jej późniejszej poezji. Zwróćcie uwagę, z jaką czułością wspomina ją w poniższym wierszu.

 

„Babciny fotel na biegunach”

Rozmyślam o chatce

w cichej, wiejskiej dolinie

I płynącym przed nią strumykiem,

który tak kochałam;

 

Siedziałam godzinami i słuchałam,

jak przepływał u mych stóp

I myślałam, że żadna muzyka na świecie

nie brzmi tak słodko.

 

Są kształty, które już dla mnie zniknęły;

To są chwile, które nadal wspominam;

Ale najlepiej ze wszystkiego pamiętam

głos mojej delikatnej Babci;

 

Trzymała mnie w swych kochanych ramionach,

a pod jej cierpliwą opieką

Odrodziłam się w krainie marzeń,

na jej drogim starym bujanym fotelu.

 

Rozmyślam o obietnicy,

Którą jej dałam, gdy widziałyśmy się ostatni raz.

Był czerwony zmierzch,

Którego nigdy nie zapomnę.

 

„Babcia idzie do domu,” mówiła szeptem,

„Czas już nadchodzi;

Powiedz mi, kochanie, czy spotkamy się

W domu naszego Ojca na wysokościach?”

 

Patrzyła na mnie;

Przez moment wszystko znieruchomiało;

Potem odpowiedziałam z przejęciem:

„Z Bożą łaską, spotkamy się.”

 

Jak przytuliła mnie do piersi!

I pochyliłyśmy głowy w modlitwie,

Tam, gdzie tak często klękałyśmy

Przy jej drogim, starym bujanym fotelu.

 

Minęła dolinę cienia,

Przeszła wąskie morze,

A teraz za świetlistą rzeką,

Czeka na mnie.

 

Ale w myślach znów ją przywołuję,

I znów klęczymy w modlitwie,

Podczas, gdy moje serce odnawia obietnicę

Przy jej drogim, starym bujanym fotelu.

 

Okazało się, że to, co jedni nazywali „ułomnością”, okazało się ochroną przed rzeczami, które mogłyby zahamować jej duchową przenikliwość i wspaniały wkład w muzykę.

 

NAWRÓCENIE

„To Babcia przyniosła do mnie Biblię. Z jej ust dotarły do mnie historie z Księgi Świętej, dostały się do mojego serca i zapuściły w nim głębokie korzenie.

Gdy nadchodził wieczorny mrok, Babcia mogła sama wziąć mnie i, kołysząc się w swoim starym fotelu, opowiadać o dobrym Ojcu niebieskim, który posłał na ten świat swego jedynego Syna, Jezusa Chrystusa, by był Zbawicielem i Przyjacielem dla całej ludzkości.

Ta Święta Księga wypełniała moje wczesne życie. Jako dziewczynka mogłam powtórzyć z pamięci pięć Ksiąg Mojżeszowych, większą część Nowego Testamentu, wiele Psalmów, Przypowieści Salomona i Księgę Rut.”

Chociaż była dobrze obeznana z chwałą Bożego Świata i Bożego stworzenia, Fanny Crosby do trzydziestego pierwszego roku życia nie przyjęła Chrystusa za swojego Zbawiciela. Cud nowego narodzenia miał miejsce w życiu Fanny podczas kolejnej służby w starym kościele metodystycznym (John Street Metodist Church) w Nowym Jorku.

Fanny później wspominała: „Po odmówieniu modlitwy zaczynali śpiewać wspaniałą, starą pieśń komunijną ‘Alas! And Did My Savior Bleed?’ (‘Niestety! Czy mój Zbawiciel przelał krew?’) i gdy dochodzili do trzeciej linijki piątej zwrotki ‘Tutaj, Panie, oddaję siebie’, moja cała dusza była wypełniona światłem niebiańskim. Po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że próbowałam świat trzymać w jednej ręce, a Pana w drugiej.”

Bóg nie tylko dał jej tego wieczoru nowe życie. Dał jej również nową misję – pisanie hymnów, które mogłyby wychwalać Jego imię i przyprowadzać do Niego zagubionych grzeszników.

Fanny już wcześniej zyskała szerokie spojrzenie na rzeczywistość poprzez ogromne ilości tekstów Pisma Świętego, których się uczyła na pamięć i które rozważała. Ponieważ to spojrzenie nie było zakłócone obrazami świata doczesnego, dało jej to bogactwo mądrości i przenikliwość, które umożliwiły jej osiągnięcie niezwykłego sukcesu.

 

ZAKŁAD DLA NIEWIDOMYCH (NEW YORK INSTITUTION FOR THE BLIND)

Podczas swego życia w Zakładzie dla Niewidomych w Nowym Jorku, Fanny często była brana do kościołów i szkół, by pokazać, do czego zdolni są niewidomi. Fanny skomentowała to następująco: „Po powrotach z takich wizyt w mojej piersi budziła się głębokie pragnienie kryształowych strumieni literatury i przyjaźni pełnych wiary dusz. Pragnęłam iść z dzielnymi, siedzieć ze szczerymi, przebywać z tymi, którzy, podobnie jak ja, zdobywali swoje drogi w starciu z najbardziej zażartymi problemami, szukając prawdziwego sensu życia.”

Podczas jej dwudziestotrzyletniego pobytu w szkole (osiem jako uczennica, piętnaście jako nauczycielka-instruktorka), Fanny zaprzyjaźniała się z prezydentami i poetami.

 

MIŁOŚĆ

Młody muzyk Alexander van Alstyne uwielbiał poezję Fanny i był przyciągnięty blaskiem jej życia. Z kolei Fanny była zafascynowana ogromnym muzycznym talentem i umiejętnościami Alexandra. Po jakimś czasie Alexander mógł pisać muzykę do niektórych jej hymnów. Ponieważ on również był niewidomy, mógł dzielić z Fanny jej fizyczne ograniczenia i duchowe korzyści.

Cenna przyjaźń, którą Alexander z Fanny szybko nawiązali, po jakimś czasie przemieniła się w głębokie uczucie.

Pewnego czerwcowego dnia Alexander wyznał Fanny swoją wielką miłość. Fanny pisała „Od tego czasu dwa życia zaczęły iść nową drogą, ponieważ miłość spotkała miłość, cały świat się zmienił. Nie byliśmy dłużej ślepi, bo światło miłości wskazywało, gdzie kwitły lilie i gdzie kryształowa woda tryskała z obrośniętego mchem źródła.”

4 marca 1858 roku, piętnaście lat od swojego poznania, Fanny i Alexander połączyli się w szczęśliwe małżeństwo, które trwało czterdzieści cztery lata.

Przenieśli się do małego apartamentu, gdzie urządzili sobie mieszkanie i przyjmowali wielu gości. Jakkolwiek zarobki Alexandra pochodzące z uczenia w Instytucie dla Niewidomych były bardzo mizerne, nauczyli się z Fanny cenić bogactwo Bożego Słowa bardziej niż wartość życia doczesnego.

 

HISTORIE HYMNÓW

Spotkanie nowojorskiej misji

Wiele osób nauczyło się hymnów Fanny Crosby, gdy tłoczyli się na budujących spotkaniach Dwighta L.Moody’ego i Iry Sankey’a. Teraz te pieśni są częścią naszego chrześcijańskiego dziedzictwa. Kiedy Ira Sankey stracił wzrok na kilka lat przed śmiercią, Fanny często go odwiedzała. Wspaniale dodawała mu otuchy opowiadając historie pokazujące, jak bardzo Bóg zrekompensował jej przypadłość. Razem mogli śpiewać hymny, które napisali i przez kolejne dni pokonywać problemy otaczającego ich świata, gdy czas mijał.

30 kwietnia 1868r. Dr W. H. Doane przyszedł do Fanny Crosby i powiedział: „Mam dokładnie czterdzieści minut do odjazdu pociągu. Oto melodia. Czy mogłabyś napisać do niej słowa?” Po dwudziestu minutach, podczas których poetka był całkowicie pochłonięta tworzeniem, Fanny wyrecytowała słowa „Jezu, w objęciu Twoim” („Safe in the Arms of Jesus”). Pan Doane zapisał je i jeszcze zdążył na pociąg.

Jest wiele pięknych historii związanych z tym tekstem. Dr John Hall zwykł opowiadać o tym, jak poszedł odwiedzić małą córkę jednego ze swoich ze swoich parafian i zobaczył jej ojca schodzącego we łzach po schodach.

„Drogi przyjacielu” – spytał pastor – „jaki masz problem? Czy córeczka odeszła?”

„Nie” – odparł ojciec – „ale poprosiła o coś, czego nie mogę zrobić. Wszystko, co da się kupić, mogłaby mieć, ale nie umiem zaśpiewać ‘Jezu, w objęciu Twoim’, ponieważ w całym swoim życiu nie śpiewałem ani nuty”.

„Och” – odparł Dr Hall – „pójdę na górę i zaśpiewam jej tę pieśń”.

Gdy doszedł do ostatnich linii hymnu:

„Tu cicho czekać będę, aż minie nocy cień,

Aż na słonecznym brzegu jasny mnie wzbudzi dzień”

– dusza dziecka opuściła ten świat i odeszła tam, gdzie wszyscy powinni śpiewać Zbawcy pieśni.

Jak sama Fanny Crosby pisała, podczas gdy większość jej hymnów była wynikiem mijających nastrojów czy nieuchwytnych uczuć, których wyrażenie wymaga języka poezji, dość duża ilość powstała w odpowiedzi na pewne zdarzenia w jej życiu. „Ujmij mą dłoń” („Hold thou My Hand”) należy do takich utworów. Wiele dni przed napisaniem tego hymnu wszystko było dla niej ponure i czarne. Stanowiło to niezwykłe doświadczenie, bo należała do radosnych osób. W swej słabości płakała w modlitwie „Ujmij mą dłoń”. Niemal natychmiast słodki pokój będący wynikiem silnej wiary wrócił do jej serca i jej wdzięczność za ten dowód wysłuchania modlitwy zabrzmiał w słowach pieśni:

„Ujmij mą dłoń! Jam słaby i bezsilny,

Nie ważę się bez ciebie ni na krok.

Ujmij mą dłoń, a wtedy, miły Zbawco,

Nie będzie miejsca w sercu mym dla trwóg!”

Po śmierci wielkiego Charlesa Spurgeona (pastora baptystycznego, autora wielu kazań i pieśni) jego żona przepisała słowa tego hymnu i mówiła, że śpiewanie go przynosiło jej pocieszenie.

Phoebe Knapp, żona założyciela Metropolitan Life Insurance Company (Joseph F. Knapp), była jedną z bliższych przyjaciółek Fanny. Gdy odwiedziła niewidomą poetkę w 1873 r., przyniosła skomponowany przez siebie utwór i kilkakrotnie zagrała go na pianinie. Potem spytała: „Fanny, co ta melodia tobie mówi?”

Z pewnym wahaniem, ale dość szybko Fanny odpowiedziała: „Błoga to pewność, Jezus jest mój!”. Pieśń „Błoga to pewność” („Blessed Assurance”) stała się chyba najbardziej znanym hymnem chrześcijańskim.

* * * * *

W wieku dziewięćdziesięciu lat Fanny stwierdziła: „W czasie swoich cichych dni mówię do siebie „Fanny, jest tyle gorszych nieszczęść niż ślepota, które mogły się tobie przytrafić. Jak moje życie mogłoby być tak pomocne dla innych, jak byłoby, gdybym nie była niewidoma? Jestem bardzo zadowolona. Nigdy nie pozwoliłam, by coś zachwiało i moją bezwarunkową wiarę, i bezwarunkowe zaufanie w dobroć mojego niebiańskiego Ojca, do czego zaliczam moje dobre zdrowie i długie życie”.

Niepokonana radość i dziecięca wiara umożliwiały jej wspierać innych i pomagać im słowami, jak te:

„Bóg się tobą zajmie, nie bój się,

On jest twym obrońcą przez blaski i cienie

Czule dogląda i trzyma przy sobie

Nie zostawi cię na samotnej wędrówce”

 

Kiedyś pewien szkocki minister powiedział: „Myślę, że to wielka szkoda, że Pan, dając pani tak wiele darów, nie obdarował pani wzrokiem”.

Fanny odpowiedziała: „Czy wie pan, że gdybym mogła złożyć tylko jedną prośbę do mego Stwórcy, prosiłabym o to, bym pozostała niewidoma?”

„Dlaczego?” – zdziwił się minister.

„Ponieważ, gdy pójdę do nieba, pierwszą twarzą, którą będzie radować się mój wzrok, będzie właśnie twarz mojego Zbawiciela” – odparła.

Zanim poszła do domu, by zobaczyć swego Zbawcę twarzą w twarz, Fanny obdarowała świat prawie ośmioma tysiącami wierszy.

Ponieważ Fanny Crosby nie traktowała swej ślepoty jako przeszkody, nigdy nie stało się to dla niej źródłem rozgoryczenia i była w stanie wieść życie pełne miłosierdzia dla innych.

Emilia Komraus